islam
„Islam jako wyzwanie dla Polski i Europy. Wokół wartości europejskich” – konferencja w Sejmie
19 czerwca 2017
wesele wyspiańskiegp
Narodowe Czytanie Wesela Stanisława Wyspiańskiego w Poznaniu
3 września 2017

Warszawska deklaracja prezydenta Trump’a

donald trump

Kontekst wizyty prezydenta Donalda Trump’a w Warszawie i jego płomienne przemówienie na Pl. Krasińskich były epokowe. Tym kontekstem było oczywiście spotkanie prezydenta jedynego dziś mocarstwa globalnego z grupą szefów krajów Trój-morza i to przed spotkaniem z szefami krajów grupy G20. W ten sposób Donald Trump jasno wskazał na to, że Amerykanie uważają kraje prawego skrzydła UE za swego potencjalnie priorytetowego partnera w Europie. Tym samym sygnalizował krajom lewego skrzydła UE – zresztą nie pierwszy raz – że USA nie są na naszym kontynencie skazane na partnerstwo właśnie z nimi. Amerykanie mają alternatywę i z niej już korzystają.

Nie jest to tylko demonstracja. Donald Trump i jego administracja zdecydowali się wcześniej na przesunięcie do Polski i innych krajów prawego skrzydła UE tysiące żołnierzy amerykańskich, na usytuowanie u nas amerykańskiego dowództwa dywizyjnego oraz na przesyłanie do Polski pierwszej dostawy skroplonego gazu. Teraz zaś prezydentowi Polski i szefom krajów Trój-morza dał pierwszeństwo przed dotychczasowymi głównymi graczami Europy.

Stawiając na nową oś porozumienia w Europie, oś ABC (Adriatyk – Bałtyk – Morze Czarne), obejmującą kraje słabo skażone doktryną multi-kulti i poprawnością polityczną oraz w ograniczonym stopniu przeżarte przez globalne korporacje, Amerykanie mogą zmienić geopolitykę Europy i to robią. Mają do tego instrumenty gospodarcze i oczywiście militarne, więc z nich korzystają. Robią to oczywiście w swoim interesie, ale tak się składa, że jest on w dużym stopniu współbieżny z wieloma interesami większości krajów Trój-morza.

Stany Zjednoczone wyrosły z naszej cywilizacji, w skrócie mówiąc: cywilizacji grecko-łacińsko-chrześcijańskiej. Jej obrona jest zatem egzystencjalnym interesem tego państwa. Dla skutecznej zaś obrony Amerykanie muszą mieć niezawodnych sojuszników w mateczniku tej cywilizacji, czyli w Europie. A jest z tym problem. Wystarczy choćby przypomnieć rozpowszechniony od lat anty-amerykanizm w krajach lewego skrzydła Europy, nawet w Wielkiej Brytanii. Do tego obecnie kwitnąco rozwija się kazirodczy związek Niemiec i Rosji, co zagraża gospodarczej i politycznej równowadze w Europie. Na to Amerykanie nie mogą sobie pozwolić. Wzmacnianie prawego skrzydła UE, a przy okazji budowanie nowej geopolitycznej osi Europy, jest w ich oczywistym interesie. Jest to też jednocześnie przesuwanie środka ciężkości UE ku krajom, w których społeczeństwa są o wiele mniej zdemoralizowane niż w krajach lewego skrzydła UE. Kraje prawej część UE są co prawda gospodarczo opóźnione, ale dla amerykańskich przedsiębiorstw stanowią duży i perspektywiczny rynek. Duży i terytorialnie, i demograficznie. Jednocześnie większość krajów prawego skrzydła UE jest na tyle rozwinięta, że może wchłaniać technikę i technologię amerykańską, co oczywiście polepsza perspektywy gospodarczej kooperacji.

Prawdziwe dalekosiężne interesy winny być fundamentowane na godziwych ideałach, by mogły być długofalowo realizowane przez różnych ludzi, w różnych krajach i w różnych, zmieniających się czasach. Przemówienie prezydenta Donalda Trump’a w Warszawie służyło właśnie uzasadnieniu nowej amerykańskiej strategii.

Jasno wskazał on niezmienialne cele, na które muszą być z determinacją zorientowane narody i państwa stworzone w ramach naszej cywilizacji. Celami naszej cywilizacji, tej ukształtowanej przez minione pokolenia, są: Bóg, rodzina, indywidualna wolność oraz suwerenność narodowych państw. W wielu miejscach swego warszawskiego wystąpienia, które już nazywa się Deklaracją Warszawską, prezydent Trump nawracał do tego zasadniczego przesłania. Przypomnę jedną tylko frazę: „[…] w sercu naszego życia stawiamy wiarę i rodzinę, a nie władzę i biurokrację. Wszystko poddajemy debacie i kwestionujemy. Chcemy poznać wszystko, żeby lepiej poznać siebie. I przede wszystkim doceniamy godność życia każdej ludzkiej istoty, bronimy praw każdego człowieka i podzielamy nadzieję na życie w wolności tkwiące w każdej ludzkiej duszy” (cytaty z oficjalnego tekstu zamieszczonego na stronie ambasady amerykańskiej).

Jednocześnie Trump jasno powiedział, iż o te cele, a więc o naszą cywilizację, trzeba chcieć i umieć walczyć. Właśnie dlatego wybrał Polskę i Warszawę, bo nasza wspólnota narodowa jawi się jako zdolna przez pokolenia do obrony cywilizacji wyrosłej z greckiej filozofii i sztuki, łacińskiego prawa i porządku oraz chrześcijańskiego stosunku do człowieka i świata. Powiedział: „Historia Polski uczy nas, że obrona Zachodu nie zależy ostatecznie od pieniędzy, a od woli przetrwania narodu”.

Niezwykle charakterystycznym passusem wystąpienia prezydenta Trump’a było odniesienie się do uporczywej i morderczej walki żołnierzy Armii Krajowej o przesmyk w Al. Jerozolimskich podczas Powstania Warszawskiego. Długo przywołał ten wątek, by zwieńczyć go tezą: „Ci bohaterowie przypominają nam, że Zachód został ocalony dzięki krwi patriotów, że każde pokolenie ma w tej obronie do odegrania swoją rolę, że każda piędź ziemi, każdy centymetr naszej cywilizacji jest tej obrony wart”. Poprzez to odwołanie do heroizmu Powstańców, powiedział nam, że można być herosem w walce o utrzymanie cywilizacji budowanej na fundamencie greckim, łacińskim i chrześcijańskim, tylko trzeba chcieć: „Nasza walka w obronie Zachodu nie zaczyna się na polu bitwy; zaczyna się od naszych umysłów, naszej woli, naszych dusz”.

*          *          *          *          *

Jak wiadomo wystąpienie Donalda Trump’a, prezydenta USA, zrobiło wielkie wrażenie na widzach zgromadzonych na warszawskim Pl. Krasińskich i pobliskich ulicach. Jak policzyli amerykańscy dziennikarze, przemówienie trwające ok. 35 min. publiczność przerywała prawie 60 razy. Ale w pełnym wymiarze przesłanie tego wystąpienia dociera do rozumu i serca, gdy się je słucha po raz kolejny lub gdy studiuje się tekst zapisany. Do tego warto zachęcać.

Jeszcze dla porządku trzeba dodać, że zainteresowanie osobistym wysłuchaniem Donalda Trump’a było bardzo duże. Z poznańskiego okręgu wyborczego do Warszawy  wyjechało ok. 250 osób.

Tadeusz Dziuba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *