lekarze rezydenci
Rezydenci ignorują fakty
10 października 2017

Infos staat Propaganda

Rezolucja Niemieckiego Związku Dziennikarzy (DJV) i wywiad Pana dr Franka Überalla dotyczący sytuacji mediów w Polsce podpadają idealnie pod wezwanie, którym przed rokiem tenże związek i jego przewodniczący definiowali swoje zadanie. Owe wezwanie to „Infos satt Propaganda”, czyli „Informacja zamiast propagandy”.

Skala strat społecznych wywołanych słowami Franka Überalla oraz rezolucją DJV będzie widoczna dopiero za kilkanaście miesięcy w badaniu wzajemnego nastawienia i zaufania Niemców i Polaków oraz zaufania mieszkańców Europy Środkowej do niemieckich mediów i polityki niemieckiej.

Dorobek ostatnich trzydziestu lat budowania z wielkim trudem i zaangażowaniem dobrych relacji niemiecko-polskich, może zostać zburzony i zamieniony w ruinę właśnie jako skutek działań DJV. Oderwane od faktów „pozorne nabożeństwo do demokracji” zaprezentowane przez DJV w istocie jest napaścią na rzeczywistość. Tego typu zachowanie, możnaby wręcz uznać za umiejętnie sprowokowane przez ośrodki wrogie dobrym relacjom obu krajów.

Każdy, kto jest zorientowany w szczególnej wrażliwości Polaków, Węgrów, Czechów i Słowaków na próby ingerowania w ich wewnętrzne sprawy musi sobie doskonale zdawać sprawę ze skutków stanowiska zajętego przez DJV, strat w zaufaniu do niemieckich dziennikarzy i polityki Republiki Federalnej. Jakiego nastawienia wobec Polski, w świadomości społecznej Niemiec, mogą spodziewać się teraz Polacy, skoro tak liczny niemiecki związek dziennikarzy, w postaci rezolucji, podał „prawdę do wierzenia” swoim członkom, niemieckim i europejskim decydentom politycznym, ale co najgorsze zwykłym odbiorcom komunikatów medialnych?

Konieczność życia przez ponad sto lat bez swojego państwa w wieku XIX i XX, a później konieczność życia przez kolejne 50 lat w niewoli dwóch socjalizmów, brunatnego i czerwonego, fundowanych nam przez naszych sąsiadów, wyrobiły wśród większości Polaków zdrowy dystans poznawczy, który przejawia się między innymi w czerpaniu informacji i wyrabianiu własnej oceny w oparciu o kilka różnych źródeł informacyjnych.

Jak widać na przykładzie sylwestrowych wydarzeń w Kolonii i zachowaniu większości wiodących ośrodków medialnych w Niemczech, zwykły odbiorca komunikatów medialnych w Niemczech nie może być już pewien, że mówi się mu wszystko, że podaje się fakty, a nie propagandę politycznej poprawności. Czyż nie ocenzurowano wówczas wiadomości, a kiedy sprawa wyszła na jaw, czy nie wprowadzono programu serwowania „myślenia, które się ma myśleć”, przykrycia sprawy zmasowaną narracją?

Dlaczego Pan Überall mówiąc o swojej wolności od nacisków i cenzury zewnętrznej milczy na temat znanych współczesnej socjologii i medioznawstwu strategii wyrabiania odruchu autocenzury wśród czytelników, konsumentów, odbiorców komunikatów medialnych?

W odniesieniu do faktów, warto by zapytać o to, ilu niemieckich dziennikarzy było w ostatnim roku w Polsce. Dlaczego DJV milczał w latach 2007-2008, gdy w Polsce z mediów t. zw. publicznych zwalniano masowo dziennikarzy? Gdzie był DJV kiedy w czasach rządów PO-PSL dokonywano rewizji, z wsparciem służb specjalnych, w redakcjach i wydawnictwach tygodników publikujących n. p. kompromitujące nagrania rozmów członków rządu, a policja rekwirowała notebooki i aresztowała dziennikarzy relacjonujących wydarzenia niewygodne dla PO-PSL? Dlaczego wówczas nikt w EU nie protestował?

W Polsce można słuchać kilkudziesięciu stacji radiowych, w tym około siedmiu dużych prywatnych rozgłośni oraz radia publicznego, które ma pięć kanałów. Mamy dostęp do ponad stu kanałów telewizyjnych. W tym są dwie silne prywatne stacje telewizyjne emitujące kilkadziesiąt kanałów i telewizja publiczna emitująca około 7 kanałów. W Polsce wydawane są gazety: ok. 21 dzienników ogólnopolskich, 28 dzienników regionalnych, ponad 20 tygodników. W tym nie ma żadnej gazety zależnej od rządu.

W 2014 r. aż 90% regionalnych gazet w Polsce było własnością grupy wydawniczej Polskapresse, której właścicielem jest niemiecki Verlagsgruppe Passau. Ciekawe, jakie stanowisko zająłby DJV, gdyby 90% lokalnej prasy niemieckiej była w rękach polskich? Czyżby rola czwartej władzy w prawie niemieckim nie była jednoznacznie określona? Informacja, nie propaganda.

Szkoda, że w kraju słynącym z rozwiniętej znajomości hermeneutyki, czyli warunków rozumienia, tendencja ideologiczno-propagandowa znowu – eliminując myślenie krytyczne – wystawia na próbę rzeczywistość (a przecież Kant, Hegel, Wittgenstein, Gadamer i Jaspers pisali po niemiecku).

G. H.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *