Filmowcy mają, ale…

Stowarzyszenie Filmowców Polskich to jedna z najbardziej rozpoznawalnych organizacji pozarządowych, jaka działa na ryku sztuki. Niestety takie stowarzyszenia skupiają wokół siebie wiele znakomitości jeśli chodzi o nazwiska, ale zbyt mało ludzi aktywnych, którzy rzeczywiście są w stanie zrobić coś dobrego dla polskiej kinematografii. O tym, ile znaczą stowarzyszenia filmowców możemy zobaczyć na przykładzie produkcji polskiego kina z ostatnich lat. To same pseudo produkcji oparte na scenariuszach pisanych przez Grocholę i jej podobnych. To kinowa szmira, na jaka szkoda czasu i które dowodzą, że polska kinematografia znajduje się na samym dnie.Czy organizacja filmowców w takiej postaci ma sens istnienie? Wielu uważa, że to tylko grupa wzajemnej adoracji, która w rzeczywistości niewiele robi ku temu, by wesprzeć rozwój polskiego filmu. Złośliwi wręcz twierdzą, że to ekipa starych ludzi, którzy lata świetności mają za sobą i dziś stowarzyszenie jest dla nich jedynie przykrywka końca filmowej kariery.Stowarzyszenia tego typu mają dziś ogromne możliwości. To szansa na pozyskiwanie dotacji unijnych na rozmaite przedsięwzięcia. Jeśli jednak stowarzyszenia filmowców będą kasę wydawały an takie produkcje, jakie ostatnio co niektórzy oglądali na wielki, kinowym ekranie, to na pewno i unia przestanie nas wspierać. Szkoda, że owe stowarzyszenia filmowców skupiające artystów nie potrafią docenić klasy i nie mają dobrego gustu, a co za tym idzie – promują filmowe buble.

Witaj na moim blogu parentingowym! Znajdziesz tutaj wiele ciekawych informacji dotyczących relacji z dziećmi i sposobów na wychowanie. Mam nadzieję, że podoba Ci się ta tematyka i zostaniesz tutaj na dłużej!